W tym tygodniu dało się u mnie w domu poczuć świąteczny klimat. Mikołajkowy wieczór spędziliśmy we dwoje przy planszówkach, ale nie do końca konwencjonalnie. Zamiast akompaniamentu klimatycznej muzyki, wsłuchiwaliśmy się w dźwięki wiertarki 😛 Wszystko po to, by zrobić więcej miejsca na planszówki, którym już od dawna brakowało miejsca. Było to nie lada wyzwanie bo ktoś, kto stawiał te ściany chyba zaoszczędził na poziomicy. Nie obeszło się więc bez tak zwanej “podkontry” , ale udało się, miejsce jest!
Teraz mój stary regał straszy pustką, niczym otchłań ziejąca z innego wymiaru. Trzeba będzie szybko coś na to poradzić, na szczęście plany wydawnicze 2024 nastrajają w tym aspekcie optymistycznie, choć dla portfela już niekoniecznie 😉